PARKOUR – NOWA DYSCYPLINA ?

Wśród Komitetów Technicznych FIG znajdujemy Komitet Parkour. Na jego czele stoi Francuz, Charles Perriere, uważany za „ojca” tego sportu. Chociaż nie jesteśmy pewni czy Parkour to już dyscyplina sportowa, czy może jednak wciąż jakiś rodzaj zabawy, pokazu, albo gry zręcznościowej.  

Tak czy inaczej Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna zaliczyła Parkour do grona „swoich” dyscyplin. Utworzyła specjalną Komisję i organizuje, pod swoimi auspicjami, zawody w tym sporcie. Rok 2019 był rokiem wielkiego rozwoju tej dyscypliny. Rosło zainteresowanie stacji telewizyjnych. Coraz więcej narodowych federacji wprowadza parkour do kręgu swojego zainteresowania.

Dołączamy logo FIG obrazujące parkour. 

W roku 2020, 2 kwietnia, zaplanowane były pierwsze mistrzostwa świata, w Hiroszimie w Japonii. Jednak wszechmocny koronawirus skutecznie przeszkodził w ich odbyciu. W maju FIG pracował nad doskonaleniem zasad punktacji w konkurencjach parkour. Styl i szybkość to dwa elementy, które wpływają na ocenę występu. Komisja FIG pracowała nad tym, aby system punktowania był sprawiedliwy, bezstronny i spójny. Punkty otrzymuje się za wykonanie, kompozycję i trudność, maksymalnie po 10 punktów za każdą część punktacji. Nie wnikamy w szczegóły tej punktacji, bo wygląda na podobnie skomplikowaną jak w łyżwiarstwie figurowym!

🔸🔸🔸

A co to jest ten parkour?!

Ogólna definicja mówi, że jest to sztuka przemieszczania się. Jest to pokonywanie naturalnych przeszkód stojących na drodze, w jak najprostszy i jak najszybszy sposób, nie tracąc przy tym siły i szybkości! Wykonujemy podstawowe ćwiczenia gimnastyczne jak pompki, przysiady, podciągnięcia, przewroty, stanie na rękach. Wszystko przy wykorzystaniu naturalnych przeszkód, jak drzewa, płoty, mury, ławki, trzepaki, ściany, itp. Wszystkie elementy są łączone i stanowi to tzw. flow biegu.

Jak patrzymy na filmy, to mamy zgoła odmienne wrażenie. Całe flow nie jest bynajmniej wykonywane w sposób najprostszy i z pewnością  wymaga sporej siły.

🔸🔸🔸

A jak wygląda słowniczek parkour? Oto kilka określeń:

👉🏻 Roll – to po prostu przewrót wprzód wykonywany przez bark.                                               

👉🏻 Monkey, to skok kuczny przez przeszkodę,                                                                                   

👉🏻Kong, to skok przez przeszkodę z lądowaniem na ręce.                

👉🏻 Lazy vault, to przeskok wykonywany z podparciem jedną ręką na przeszkodzie.

To wydaje się proste. Ale przecież, patrząc na to, co wykonują najlepsi zawodnicy, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jest to sport ekstremalny. 

🔸🔸🔸

Zawody przeprowadzane na specjalnie przygotowanej trasie obfitują w tak arcytrudne elementy, że dech zapiera. Jeśli w relacji z pucharu świata czytamy o wykonaniu „double swing gainer full twist” lub „castaways”, czy „warmcasts” to zapewne chodzi o te właśnie najbardziej efektowne elementy „Flow”.

Traserzy (to ci co uprawiają parkour) mówią, że dyscyplina ta rozwija siłę, poprawia kondycje fizyczną, zwiększa gibkość, uodparnia ciało na kontuzje i przeciążenia, zwiększa koordynację ruchową, uczy bezpiecznego upadku. To w sferze korzyści fizycznych, a jeśli idzie o korzyści psychiczne, to parkour zwiększa pewność siebie, buduje umiejętność radzenia sobie ze stresem, uczy samodyscypliny i wytrwałości, zwiększa odporność na niepowodzenia.

🔸🔸🔸

Jeśli więc zachęcimy się do popróbowania tego sportu, to pamiętajmy o zasadach bezpieczeństwa. Zanim skoczysz upewnij się, czy przeszkoda jest bezpieczna, nie bądź brawurowy, skoncentruj się, nie przeceniaj swoich umiejętności, ćwicz bez presji.

Powodzenia.

Janek Wieteska

Wiadomości z FIG – akrobatyczne szaleństwo w Izraelu

AKROBATYCZNE SZALEŃSTWO W IZRAELU

Izrael otrzymał prawo organizacji mistrzostw świata w akrobatyce sportowej w roku 2024! Zawody odbędą się w Holon. To miasto już gościło wielką imprezę akrobatyczną w roku 2019. Były to mistrzostwa Europy. Od tego momentu miasto, jego mieszkańcy i burmistrz zakochali się w tej dyscyplinie. Było to duże wydarzenie. Izraelska telewizja uczyniła z tych zawodów prawdziwe widowisko, akrobatyką zainteresowali się producenci telewizyjni i filmowi. Akrobaci izraelscy stali się sportowymi gwiazdorami. „Czwórka”, która wygrywając z Chińczykami ustanowiła swoisty rekord oglądalności, stała się niemal dumą narodową.

Mieszkańcy Holon mówią o swoim mieście, że to prawdziwe „Centrum światowej akrobatyki”. Od mistrzostw Europy do mistrzostw świata. Ale w międzyczasie mistrzostwa świata w akrobatyce odbędą się w Genewie w 2021 roku. To te, które nie odbyły się w roku bieżącym. Tak więc w lipcu 2021 roku akrobatyka będzie świętowała w Genewie. Następnie w marcu, w 2022 roku, kolejne mistrzostwa świata trafią do Baku. Azerbejdżan staje się bardzo aktywnym miejscem dla sportu. Azerem jest przewodniczący Europejskiej Unii Gimnastyki, więc nic dziwnego, że miasto będzie promować kolejną z gimnastycznych dyscyplin. No a później, po 2024 roku, kolej na Polskę! Złóżmy aplikację. Czy to dobry pomysł?

JW.    

Wiadomości z FIG – fundusz solidarności

Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna wychodzi naprzeciw tym sportowcom, których dotknęła epidemia COVID-19. Światowe władze gimnastyki tworzą specjalny fundusz w wysokości 400 000 franków szwajcarskich przeznaczony na pomoc finansową dla sportowców, którym w okresie pandemii jest najtrudniej, ale także dla narodowych federacji w krajach, które dotknął najbardziej kryzys gospodarczy. Prezydent FIG Morinari Watanabe przedstawił tę inicjatywę nazywając ją cennym przykładem solidarności i przyjaźni w sporcie. Podczas wideokonferencji Komitetu Wykonawczego FIG Watanabe powiedział „we know how strong the spirit of solidarity is in Gymnastics. More than ever, it is by being united that we can overcome this crisis”.

FIG uważa, że właśnie teraz takie działania są najbardziej potrzebne. Pieniądze trafią do Fundacji FIG na rzecz solidarności. Fundacja ta, to wyspecjalizowany organ w zakresie pomocy finansowej udzielanej sportowcom. Ponadto FIG zapowiada gest w stosunku do wszystkich federacji zrzeszonych, zwalniając je z płacenia składek rocznych za rok 2020. To kwota około 120 000 CHF.

JW

Z historii gimnastyki: Gwiazda gimnastyki polskiej – Helena Rakoczy

Wertując dawną polską prasę natknęliśmy się na taki oto tytuł: „Legendy polskiego sportu: Stanisław Marusarz, Gerard Cieślik, Stanisław Królak, Zygmunt Chychła i… Helena Rakoczy!” 

Helena Rakoczy. Historia jej życia to niezwykły temat na, być może, pasjonujący film o niezłomności, harcie ducha, wytrwałości, a nade wszystko o szlachetności w sporcie. W roku 1950, w kilka lat po światowej wojnie, Helena Rakoczy jedzie na Mistrzostwa Świata do Bazylei i zdobywa tam 4 złote medale i 1 brązowy. 

Okazuje się być najlepszą gimnastyczką świata w wieku 29 lat! Wygrywa wielobój indywidualny oraz ćwiczenia wolne, równoważnię i skok przez konia. W ćwiczeniach na poręczach jest trzecia. To ogromna niespodzianka, nie uchodziła za faworytkę. 

🔶🔶🔶

Helena zyskuje wielkie uznanie sportowej Polski. W tymże roku wygrywa plebiscyt „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca Polski. Pamiętajmy, że są to czasy stalinowskiego reżimu. O jej sukcesie „Przegląd…” pisze, że osiągnęła go dzięki „zastosowaniu przodujących wzorów gimnastyki radzieckiej… i że dobrze to służy sprawie pokoju i socjalizmu…”!!! O tym i wielu innych zdarzeniach z życia Heleny Rakoczy pięknie opowiada też Lech Ufel na łamach „PS”.

🔶🔶🔶

Wojna przerwała jej dobrze zapowiadającą się karierę sportową. Sama mówi o tym okresie: „Po wojnie byłam mężatką, która spaceruje z wózkiem z małą córeczką… Namówiono mnie, abym stanęła do zawodów.” Całe życie związana z Krakowem, tu zaczyna na nowo trenować gimnastykę, w krakowskich klubach Koronie i Wawelu.

Z wyjazdem do Bazylei nie wiązała zbyt dużych nadziei. Wspomina o tym po latach „jechałam do Szwajcarii z cichym marzeniem, aby zająć pierwsze miejsce choćby w jednym przyrządzie. Pierwsze ćwiczenia poszły mi bardzo dobrze, uwierzyłam w siebie…”

🔶🔶🔶

Niewiele brakowało, a do Szwajcarii Polki w ogóle by nie pojechały. Opowiada o tym koleżanka Heleny z drużyny, Barbara Ślizowska, która wtedy występowała pod panieńskim nazwiskiem Wilk. „W owych stalinowskich czasach nie miałyśmy kontaktu ze sportsmenkami z Zachodu. Do Bazylei też miałyśmy nie jechać. Z Moskwy zadzwoniono z zakazem wyjazdu do Szwajcarii. Ale nasz działacz Edmund Koczman odpowiedział, że polska ekipa już wyjechała. Naprawdę wyjechałyśmy nazajutrz!”

🔶🔶🔶

W Bazylei, według wspomnień Pani Barbary, miała miejsce taka oto scenka. „Podczas dekoracji viceprezydentka Węgierka Nagy aż zgrzytała zębami z zazdrości, że to nie jej rodaczki stoją na najwyższym podium…”

Nie wiemy, czy Pani Nagy nie miała choćby małej satysfakcji z tego, że nazwisko Rakoczy niewątpliwie ma rodowód węgierski. Być może wywodzi się od znamienitego rodu Rakoczych z XVII wieku. Tego jednak, w tym opowiadaniu, nie dociekamy.

🔶🔶🔶

Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Helsinkach Helena Rakoczy jest zapraszana na spotkania w zakładach pracy. Podczas wizyty w Nowej Hucie junacy zgłaszają chęć wybudowania dla niej mieszkania. Mistrzyni Świata skromnie zapowiada, że postara się zdobyć medal olimpijski. 

Z tych planów jednak nic nie wychodzi. Rakoczy jedzie na Igrzyska z kontuzją nadgarstków. To z pewnością była poważna przeszkoda w walce o medale, ale był też inny, może nawet poważniejszy, powód słabszej formy Heleny. Otóż był to stres wywołany nachalnym zachowaniem szefa polskiej ekipy Apolinarego Mineckiego, jak się okazało, urzędnika aparatu bezpieczeństwa. Zawodniczka broniła się przed jego „adoracją”. 

W jej obronie stanął znany wówczas polski pływak Marek Petrusewicz, nota bene pierwszy polski rekordzista świata w pływaniu! Perypetie z tym związane powodują, że Helena Rakoczy zajmuje 47 miejsce w wieloboju. Igrzyska Olimpijskie roku 1952 to jej sportowa porażka.

🔶🔶🔶

Jest rok 1956, Igrzyska Olimpijskie w dalej Australii. Kibice pamiętają te Igrzyska głównie z powodu „Złotej Eli” – Elżbiety Krzesińskiej, która skacze w dal 6.35 cm i wygrywa złoto! Ale w gimnastyce mocno zaznaczamy swoją obecność. Helena Rakoczy, już 35-letnia kobieta, wraz z koleżankami zdobywa brązowy medal w ćwiczeniach zespołowych z przyborem. 

Tym przyborem było wtedy kółko, czy inaczej obręcz. Polki przegrywają srebrny medal ze Szwedkami o 0,2 pkt. Ale na trzecim miejscu są razem z Rosjankami. Tego organizatorzy nie przewidzieli. Zabrakło brązowych medali. Polski zespół otrzymuje jeden medal, dostaje go trener! Helena startuje też w wieloboju indywidualnym, zajmuje 8 miejsce! W wieloboju drużynowym Polki są na 4 miejscu, ocierają się o medal. Przed nimi tylko Rosjanki, Węgierki i Rumunki.

🔶🔶🔶

Po Igrzyskach roku 1956 Helena Rakoczy kończy karierę sportową. Zapisuje piękną kartę w historii polskiego sportu. Zaczynała w zamierzchłych, międzywojennych czasach. Pierwsze treningi to gdzieś około 1934 roku. Pierwszy sportowy sukces to 3 miejsce w 10-boju gimnastyczno-lekkoatletycznym na Ogólnopolskim Zlocie „Sokołów” we Lwowie w 1937 roku. 

Mała Helenka chciała być baletnicą, ale rodzice nie mieli pieniędzy na taką szkołę. Helenka trafiła więc do „Sokoła” i zajęła się gimnastyką. Fama niesie, że gdy marszałek Piłsudski odwiedził krakowskiego „Sokoła”, to bukiet kwiatów wręczała mu właśnie Helenka!

🔶🔶🔶

Jej jedną z pierwszych trenerek była Urszula Stępińska, jedna z tych, którzy zginęli podczas II wojny światowej. Piszemy o tym w innym miejscu. Po zakończeniu kariery Helena Rakoczy pracuje jako trenerka w klubach krakowskich. Później prowadzi polską ekipę gimnastyczną na trzech Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie (1960), Tokio (1964) i Monachium (1972). Pracuje jako trenerka w Stanach Zjednoczonych, w różnych klubach gimnastycznych w Chicago, Cleveland, Milwaukee, Detroit. W roku 2004 jej nazwisko zostaje wpisane do Międzynarodowej Galerii Sław Gimnastyki
(International Gymnastics Hall of Fame).

🔶🔶🔶

Umiera w wieku 92 lat, w grudniu 2014 roku w swoim ukochanym Krakowie. Jej wnuczka
Anita Stelzl tak ją wspomina: „Babcia Helena była bystrą obserwatorką, myślicielką,
analityczką, stale szukającą najlepszych rozwiązań spraw dla swych bliskich, wychowanków i przyjaciół. Była kobietą wielkiego serca i tolerancji, zarazem skromna… Miałam wyjątkową babcię…”

Jan Wieteska

Z historii gimnastyki – Revaz Gurgenidze, akrobata niezwykły!

Revaz Gurgenidze – rosyjski akrobata pochodzenia gruzińskiego. Jeden z tych, których historia akrobatyki światowej zapisuje na stałe w gronie swoich bohaterów. Akrobatyka to taka dziedzina sportu, w której trzeba szybko być na szczycie, bo kariera sportowa w tej dyscyplinie trwa stosunkowo krótko. Znalezienie odpowiedniego partnera, czy partnerów do zespołu, dopasowanie nie tylko umiejętnościami, ale także cechami charakteru, zdobycie wzajemnego zaufania – to wszystko stanowi o trudnościach w tym sporcie.

Naturalny rozwój fizyczny zawodników to dodatkowy element powodujący krótkotrwałość istnienia danego zespołu akrobatycznego. Revaz Gurgenidze to wyjątek, Revaz łamie uwarunkowania akrobatyczne. Oto zawodnik, który potrafił utrzymać najwyższy poziom sportowy przez kilkanaście lat! Niesamowite!

🔸🔸🔸

Revaz Gurgenidze zapisał piękną kartę w konkurencji par mieszanych. Urodził się w 1986 roku w Gruzji. Akrobatykę zaczął ćwiczyć w wieku 5 lat. Pierwsze międzynarodowe sukcesy przyszły na przełomie wieków. Ojciec Vladimir, trener reprezentacji Rosji, matka Larisa, choreograf w tejże reprezentacji. To musiało owocować!

Medalową serię z Mistrzostw Świata rozpoczął w roku 2004 w Lievin. Jego pierwszą partnerką była Anna Katchalova, drobna, ale niezwykle odważna dziewczyna, świetnie rozumiejąca swojego partnera. W Lievin zdobywają srebrny medal. Dwa lata później, w portugalskim mieście Coimbra, ich perfekcja osiąga pułap nieosiągalny dla innych. Przy wielkim aplauzie portugalskiej publiczności Anna i Revaz zdobywają złoty medal Mistrzostw Świata.

MŚ Coimbra 2006: https://www.youtube.com/watch?v=8OgJOH2B_AA

Wcześniej, w roku 2005, jadą na World Games do Duisburga i przywożą z tych zawodów złoto. Revaz staje się sławny. Słynny cyrk Cirque du Soleil zaprasza go do udziału w programie „Verekai”. Z tym programem, w latach 2008-2009, Revaz objeżdża świat. W roku 2010 zakłada swoją szkołę akrobatyki sportowej w mieście Zvenigorod w Rosji. Ale jednocześnie nie zaniedbuje swojej kariery sportowej. Revaz zmienia partnerkę. Tatiana Okulova to niemniej utalentowana zawodniczka jak jej poprzedniczka Anna. Urodzona w roku 1990, także drobna i także odważna. Tatiana staje się idealną partnerką Revaza. Para Gurgenidze-Okulova przyjeżdża na Mistrzostwa Świata do… Wrocławia. Jest rok 2010. Jedziemy obejrzeć te zawody.

Ogromne wrażenie pozostawia fantastyczna para dziewczyn z Ukrainy, Kateryna Sytnikova i Anastasiya Melnychenko. Białe kostiumy, uroda i niesamowite układy. To nam się podobało. Do tego stopnia, że wkrótce zapraszamy Katię i Nastię do Warszawy na specjalne pokazy podczas Mistrzostw Polski w akrobatyce sportowej. Przyjechały i pokazały wielki kunszt, jak przystało na mistrzynie świata. Ale wracajmy do naszych bohaterów. Tatiana i Revaz także znakomici. Revaz pewny swoich umiejętności, Tatiana fruwa jak piórko. Ich ćwiczenia są bezbłędne. W naszych oczach są zdecydowanie najlepsi. Jednak panel sędziowski przyznaje wyższą notę parze amerykańskiej o 0.3 pkt. Złoto dla Jankesów, srebro dla Gurgenidze i Okulovej.

🔸🔸🔸

Dwa lata później, na jednych z najpiękniejszych mistrzostw w Lake Buena Vista (USA), Gurgenidze i Okulova znowu na drugim miejscu. Tym razem o 0.6 pkt lepsza okazała się para z Belgii, ogromna rewelacja tego turnieju. Sędziowie uznali, że mimo większej trudności układu finałowego pary rosyjskiej, to wyraz artystyczny występu Belgów zdecydował o ich zwycięstwie.

Start na MŚ w 2012: https://www.youtube.com/watch?v=j282K1Evl0c

Gurgenidze nie daje za wygraną. Po raz kolejny zmienia partnerkę, tym razem jest to Marina Chernova, 10 lat młodsza od Revaza. W 2014 roku para jedzie na Mistrzostwa Świata do Paryża, dokładnie do Levallois pod Paryżem. On ma 28 lat, ona 18. We Francji nie mają sobie równych. Prezentują się znakomicie. Gurgenidze wciąż z charakterystycznym ogonem włosów, z wciąż nienaganną sylwetką. Marina Chernova to chyba najlepsza z jego partnerek. Ogromne brawa towarzyszą ich pokazom. Revaz dopiął swego. Zdobywa kolejny złoty medal. Wieńczy swoją piękną karierę złotem.

Nagranie z MŚ w 2014: https://www.youtube.com/watch?v=kT4hemOviIw

A za dwa lata, w 2016 roku, Chernova występuje już z nowym partnerem, Georgiim Pataraiyą. Zdobywa z nim złoto i powtarza to w dwa lata później. Marina Chernova! Revaz Gyegenidze, jeden z najlepszych!

Jan Wieteska

Ćwiczenia ze skakanką

Z historii gimnastyki – bracia Kubicowie

Po raz kolejny wracamy do historii polskiej gimnastyki. Tym razem garść wspomnień o czasach, kiedy w polskiej gimnastyce dominowali trzej bracia Kubicowie. Wilhelm, Mikołaj, Sylwester. Za sprawą braci i ich kolegów z reprezentacji, polska gimnastyka liczyła się w Europie i świecie.

Igrzyska Olimpijskie w Monachium, rok 1972. Igrzyska naznaczone tragicznymi wydarzeniami związanymi z atakiem ekstermistów arabskich na sportowców Izraela. Giną ludzie. Ale zawody olimpijskie nie zostają przerwane. 

W turnieju gimnastycznym startuje silna polska ekipa. Bracia Wilhelm, Mikołaj i Sylwester Kubicowie, Andrzej Szajna, Jerzy Kruża i Mieczysław Strzałka. Polacy ćwiczą świetnie. Dotrzymują kroku najlepszym. Wśród rywali znakomici Japończycy, którzy na poprzednich trzech Igrzyskach w Rzymie, Tokio i Meksyku byli w bojach drużynowych bezkonkurencyjni. Są gimnastycy ze Związku Radzieckiego, ciągle drudzy. Obok zawodnicy z obu państw niemieckich, jedni i drudzy uchodzą za kandydatów do podium. W rywalizacji są także Węgrzy, Koreańczycy z Północy i Rumuni. Niezwykle silna stawka. Każda ekipa ma ambicje walczyć o medal. 

🔹🔹🔹

Polacy dobrze wypadają na poszczególnych przyrządach. Wilhelm Kubica daje popis na koniu z łękami, Andrzej Szajna świetny na kółkach, Mikołaj wykonuje znakomity skok przez konia, także pięknie ćwiczy na poręczach. Sylwester bryluje w ćwiczeniach wolnych. Polacy kończą z łączną notą 551.10 pkt. Czekają z niecierpliwością na zakończenie ćwiczeń przez kilka innych zespołów. Na przyrządach wciąż ćwiczą ekipy niemieckie. 

„Czekaliśmy w napięciu na wyniki pozostałych ekip do 22… Później okazuje się, że przegraliśmy z gospodarzami 1.7 pkt, to tak jakby w skoku w dal ulec o 1 cm…” mówi Mikołaj Kubica. 

To musiały być wielkie emocje. Choć w wypowiedzi Mikołaja pojawiają się drobne nieścisłości, bowiem w rzeczywistości polska ekipa przegrywa o więcej niż 1.7 pkt. Na trzecim miejscu klasują się nie gospodarze, czyli gimnastycy z RFN, a drużyna z NRD kończy z wynikiem 559,70 pkt. (sięgnęliśmy po dane z wydawnictwa „Od Aten do Sydney” autorstwa Jana Lisa i Tadeusza Olszańskiego). Sukces Polaków jest jednak ogromny, czwarta drużyna gimnastyczna świata! Niesamowicie.

🔹🔹🔹

Bracia Kubicowie startowali także na wcześniejszych Igrzyskach Olimpijskich. W roku 1964 w Tokio, w składzie drużyny są Wilhelm i Mikołaj, obok Aleksandra Rokosy, Jana Jankiewicza, Alfreda Kucharczyka i Andrzeja Konopki. Polacy zajmują piąte miejsce w wieloboju drużynowym! 

Cztery lata później w Meksyku polscy gimnastycy znów na piątym miejscu, a w składzie jest już trzech braci. Wilhelmowi i Mikołajowi towarzyszy już Sylwester, wraz z Aleksandrem Rokosą, Andrzejem Gonerą i Jerzym Krużą. Trzy Olimpiady pod rząd jesteśmy w czołówce światowej! 

🔹🔹🔹

Rok 1969. Mistrzostwa Europy w Warszawie. Następne Mistrzostwa Europy w Polsce dopiero po 50 latach, w roku 2019 w Szczecinie! Wtedy w Warszawie bracia solidarnie zdobywają medale. Wilhelm jest najlepszy na koniu z łękami, zdobywa złoty medal! W finale ćwiczeń na kółkach jest piąty. 

Mikołaj bez złota, ale za to z garścią innych medali. Srebro w ćwiczeniach na kółkach i skoku przez konia, a brąz w wieloboju indywidualnym oraz trzy czwarte miejsca: na koniu z łękami, na poręczach i w ćwiczeniach wolnych. 

Sylwester dokłada medal brązowy za ćwiczenia wolne i 4 miejsce w skoku przez konia. Ponadto w wieloboju indywidualnym, obok trzeciego miejsca Mikołaja, pozostali bracia są w pierwszej szóstce. 5 Sylwester, a 6 Wilhelm. 

Niestety nie mamy szczegółów tej rywalizacji, chociaż z pewnością było to pasjonujące widowisko i raj dla polskich kibiców.

🔹🔹🔹

Bracia Kubicowie w Mistrzostwach Europy zdobyli łącznie 8 medali. Tytułów Mistrzów Polski uzbierali 67! Czy mogli osiągnąć więcej? Gdzieś we wspomnieniach Mikołaja pojawia się takie zdanie, że po Igrzyskach Olimpijskich w Tokio był plan zatrudnienia trenera z Gruzji. Jednak ówczesny trener reprezentacji Henryk Gaca nie zgodził się z takim pomysłem. Być może z trenerem zagranicznym przyszłyby większe sukcesy? 

🔹🔹🔹

Po zakończeniu kariery jedynie Wilhelm, przez jakiś czas, pozostał przy gimnastyce. Był trenerem we Francji. Później miał salon samochodów używanych. Mikołaj prowadził własną działalność. Otworzył sklep, zajmował się transportem mebli, uruchomił produkcję makaronu. Makaron „Kubica” otrzymał medal na targach żywności w roku 2004. Sylwester miał kłopoty ze zdrowiem. Zmarł w czerwcu 2018 roku.

🔹🔹🔹

Bracia urodzili się w miejscowości Niedobczyce, całe sportowe życie spędzili w klubie Górnik Radlin. Ich trenerem był Henryk Gaca. Zdobyli zawody: Wilhelm był mistrzem ślusarskim, Mikołaj technikiem górnikiem a Sylwester ślusarzem. Ale poświęcili się gimnastyce. I całe szczęście! Dzięki nim mamy w historii polskiego sportu piękny gimnastyczny rozdział. 

Jan Wieteska

Powrót do sportu – komunikat PZG, odpowiedzi Ministerstwa

Komunikat Polskiego Związku Gimnastycznego i odpowiedzi Ministerstwa na kilka z pytań związanych z ograniczeniami korzystania z obiektów sportowych:

Polski Związek Gimnastyczny informuje, że w związku z tym, iż od 18 maja 2020 roku będzie można korzystać z hal i sal sportowych również tych znajdujących się przy szkołach. Pełna odpowiedzialność za przygotowanie obiektu wg poniższych zasad (opracowanych przez Ministerstwo Sportu) spoczywa na podmiocie uprawnionym do udostępnienia obiektu.

1. Podmiot ma obowiązek weryfikacji liczby osób korzystających z obiektu lub sprzętu wg norm opracowanych przez Ministerstwo Sportu – normy te można znaleźć na stronie Ministerstwa. 

2. Obiekt może być udostępniony z wyłączeniem możliwości korzystania z szatni, węzła sanitarnego poza WC.

3. Należy zabezpieczyć osobom korzystającym z obiektu środki do dezynfekcji sprzętu oraz rąk.

4. Zobowiązuje się podmiot do dezynfekcji urządzeń, sprzętu sportowego po każdym jego użyciu i każdej grupie korzystającej. W tym celu ogłasza się półgodzinne przerwy między zajęciami poszczególnych grup.

5. Należy zabezpieczyć 15-minutowe odstępy między wchodzącymi a wychodzącymi osobami tak aby uniknąć bezpośredniego kontaktu i umożliwić zachowanie dystansu.

6. W trakcie zajęć na halach i salach sportowych należy także przestrzegać zasady 2-metrowej odległości między ćwiczącymi.

7. Na obiektach zamkniętych nie ma konieczności zakrywania ust i nosa maseczką.

🔸🔸🔸

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii 

1. Jakie są wytyczne sanitarne dla hal i sal sportowych? Ramowe wytyczne sanitarne dla hal i sal sportowych stanowią, iż:

– podmiot uprawniony do udostępnienia obiektu weryfikuje liczbę osób korzystających z obiektu lub sprzętu, 

– podmiot uprawniony do udostępnienia obiektu wyłącza możliwość korzystania z szatni i węzła sanitarnego (poza toaletą) z wyłączeniem obiektów COS oraz innych obiektów wskazanych w rozporządzeniu, 

– podmiot uprawniony do udostępnienia obiektu zapewnia osobom korzystającym z obiektu lub sprzętu środki do dezynfekcji rąk i sprzętu sportowego, 

– podmiot uprawniony do udostępnienia obiektu dezynfekuje urządzenia i sprzęt sportowy po każdym użyciu i każdej grupie korzystających, 

– podmiot uprawniony do udostępnienia obiektu zapewnia piętnastominutowe odstępy między wchodzącymi i wychodzącymi grupami korzystających lub w inny sposób ogranicza kontakt między grupami korzystających, 

– osoby korzystające z obiektu lub sprzętu są obowiązane do dezynfekcji rąk wchodząc i opuszczając obiekt, zalecane jest zachowywanie dystansu społecznego.  

🔹🔹🔹

2. Kto jest odpowiedzialny za przestrzeganie zawartych w rozporządzeniu wytycznych dotyczących udostępniania hali/sali sportowej? 

Odpowiedzialność spoczywa na podmiocie uprawnionym do udostępnienia danego obiektu.

 🔹🔹🔹

3. Czy możliwe jest prowadzenie treningów tanecznych, zapaśniczych, bokserskich, sportów walki w sali gimnastycznej? 

Tak, jest to możliwe. Zalecane jednak jest zachowywanie dystansu. Analogicznie jak przy np. przemieszczaniu się – 2 metry odległości.

https://www.gov.pl/web/sport/etap-iii-od-18-maja-rozporzadzenie-rady-ministrow

Komunikat ze strony Biura Sportu i Rekreacji UM

Sport (od 18 maja)

18 maja, w poniedziałek, zwiększają się limity osób, które mogą ćwiczyć na otwartych obiektach sportowych:

– na stadionach, boiskach, skoczniach, torach, orlikach, skateparkach może przebywać maksymalnie 14 osób (+2 trenerów);

– na otwartych pełnowymiarowych boiskach piłkarskich mogą przebywać maksymalnie 22 osoby (+4 trenerów).Istnieje możliwość dzielenia boiska piłkarskiego na dwie połowy oddzielone od siebie buforem bezpieczeństwa. Jeśli wydzielimy 5-metrową strefę buforową, wtedy na jednej połowie może przebywać równocześnie 16 osób +3 trenerów. W sumie na pełnowymiarowym boisku piłkarskim mogą przebywać w takim wariancie 32 osoby (+ 6 trenerów).

Od 18 maja będzie także można organizować zajęci w obiektach zamkniętych. W salach i halach sportowych równocześnie będzie mogło ćwiczyć:

– 12 osób + trener (w obiektach do 300 m2),

– 16 osób + 2 trenerów (w obiektach od 301 do 800 m2),

– 24 osoby + 2 trenerów (w obiektach od 801 do 1000 m2),

– 32 osoby + 3 trenerów (w obiektach powyżej 1000 m2).

W obiektach zamkniętych nie można będzie korzystać z szatni ani węzła sanitarnego (poza WC). Po każdych zajęciach należy przeprowadzić dezynfekcję urządzeń.

SŁAWY ŚWIATOWEGO SPORTU STAJĄ DO WALKI

Koronawirus niszczy światowy sport. Jak walczyć z zarazą? Najwięksi światowego sportu deklarują do walki z zarazą swoje pieniądze!

Oto kilka sław i ich deklaracje:

  1. Robert Lewandowski  – 1 mln euro.

„Zdecydowaliśmy się przekazać milion euro na walkę z koronawirusem”. Tak mówił Robert Lewandowski w marcu. Pieniądze przeznaczył dla polskich szpitali. Polski napastnik gra w jednej z najlepszych drużyn świata. Ma świadomość, że trzeba zrobić wszystko, aby piłka nożna wróciła na stadiony. Czekają na to nie tylko piłkarze ale i kibice. „Dziś wszyscy jesteśmy świadomi trudności sytuacji. Dziś gramy w jednej drużynie. Bądźmy silni w tej walce i bądźmy jednomyślni.” – tak Lewandowski uzasadniał swoją decyzję. Brawo dla Pana Roberta!

2. Roger Federer  – 1,02 mln dolarów (1 mln franków szwajcarskich)

Jeden nie tylko z najlepszych tenisistów świata, ale także jeden z najbardziej ulubionych. Fani tenisa zachwycają się jego stylem gry. Elegancją i precyzją. Federer przekazał 1 milion franków dla, jak określił „najbardziej potrzebujących rodzin”. Przy tej okazji powiedział „to trudne czasy dla wszystkich i nikt nie powinien pozostawać w tyle… Razem możemy pokonać ten kryzys”. Federer powiedział też, że liczy na innych, że znajdzie naśladowców. Nie mylił się. 

3. Lionel Messi  – 1 mln euro. 

Piłkarz legenda, choć wciąż jeszcze gra. Argentyńczyk już wcześniej wspomagał finansowo organizacje walczące z klęskami żywiołowymi czy chorobami. Na przykład przekazał 600 tysięcy  euro na remont szpitali w rodzinnej miejscowości. Teraz, w okresie pandemii przekazał 1 milion euro dla szpitala w Barcelonie. Jego fundacja jest aktywnym wspomagającym różnorakie potrzeby społeczne, szczególnie w Argentynie.

4. Josep Guardiola – 1,08 mln dolarów

Jeden z najsłynniejszych trenerów na świecie. Dziś trener Manchesteru City. Przekazał pieniądze na ośrodek medyczny w Barcelonie, Barcelona Medical College. Ośrodek był i jest w bardzo trudnej sytuacji, jak cała Hiszpania. Guardiola bez wahania postanowił pomóc.

5. Michael Jordan – 3-4 mln dolarów!

Być może najlepszy koszykarz wszechczasów. Dokumentalny film o jego życiu i karierze „The Last Dance” przyniósł mu wielkie pieniądze. Według „Forbesa”, mogą to być 3-4 miliony dolarów. Michael Jordan postanowił całą tę kwotę przekazać na walkę z koronawirusem. Pieniądze trafią do organizacji charytatywnych.

6. Cristiano Ronaldo i Jorge Mendes – 1 mln euro.

Gwiazda światowej piłki, piłkarz Juventusu wraz ze swoim menedżerem przekazali 1 milion euro na pomoc portugalskim szpitalom w Lizbonie i Porto. Za te pieniądze został zakupiony sprzęt medyczny.

7. Gareth Bale – 500 tys. funtów.

Kolejny świetny piłkarz, reprezentant Walii, gracz Realu Madryt przekazał 500 tysięcy funtów na pomoc dla szpitala w Cardiff. „Ten szpital zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Tutaj przyszedłem na świat!”

8. Drew Brees – 5 mln dol.

Drew Brees to znakomitość futbolu amerykańskiego, dyscypliny, za którą Amerykanie szaleją. Przez wiele lat był gwiazdą, która przyciągała tłumy. Postanowił pomóc społeczności w Luizjanie. Współpracując z organizacjami charytatywnymi stworzył specjalny program pomocy dla dzieci, seniorów i ubogich rodzin. Wartość tego przedsięwzięcia oceniono na 5 milionów dolarów.

9. Conor McGregor – 1 mln euro

Irlandczyk, zawodnik mieszanych sztuk walki (MMA). Na walkach w klatce zebrał ogromny majątek. Postanowił przekazać na rzecz szpitali w Irlandii 1 milion euro. Za te pieniądze kupiono niezbędny do walki z zarazą sprzęt.

10. Jakub Błaszczykowski – 400 tys. zł

„Walka z pandemią koronawirusa ma ogromny wpływ na życie nas wszystkich. Przed nami jeden z najważniejszych sprawdzianów z empatii i odpowiedzialności. Jesteśmy razem. Pomagajmy…” . Jakub Błaszczykowski, znakomity piłkarz, przez wiele lat podpora reprezentacji Polski, obecnie gracz Wisły Kraków.

11. Joshua Kimmich i Leon Goretzka – 1 mln euro.

Koledzy Roberta Lewandowskiego z Bayernu. Utworzyli oni specjalną stronę internetową „We kick Corona” dla prowadzenia walki z koronawirusem. Sami desygnowali tam 1 milion euro. Na tej platformie można nie tylko wpłacać pieniądze, ale także zwracać się o pomoc.

12. Zlatan Ibrahimovic – 100 tys euro.

Gwiazdor szwedzkiej i światowej piłki, w początkowym okresie pandemii zorganizował zbiórkę środków na walkę z zarazą, na rzecz włoskich ośrodków medycznych, bowiem właśnie we Włoszech spędził większość swojej kariery. Sam przekazał na pomoc 100 tysięcy euro.

13. Agnieszka Radwańska

Agnieszka Radwańska w pierwszej fazie epidemii przekazała dla Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie 10 tysięcy maseczek. „To moja cegiełka dla tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy i naszego wsparcia”.

Powyższe przykłady nie są odosobnione. Sportowcy świata, w tym sportowcy polscy coraz liczniej wspierają walkę z wszechobecną zarazą. Słowa podziękowania im wszystkim.

JW.        

Obiekty sportowe dawnej Warszawy – odcinek 5, Hala Gwardii

Cztery i pół tysiąca ludzi na trybunach. Drugie tyle przed budynkiem. Maj, 1953 rok! W ringu ustawionym pośrodku hali młody, 20-letni polski pięściarz Leszek Drogosz i uznana sława w świecie boksu, radziecki pięściarz Miednow. Drogosz, później zwany „czarodziejem ringu”, nie daje się trafić. Wśród okrzyków „bij Ruska”, tańczy wokół swojego rywala. Wygrywa zdecydowanie. 

Co to za impreza? X Mistrzostwa Europy w boksie. Kilka lat po wojnie, gdy w mieście wciąż można było widzieć gruzy ze zniszczeń wojennych, władze podjęły decyzję o zorganizowaniu w Warszawie wielkiej imprezy sportowej. Jedynym miejscem nadającym się do przeprowadzenia takich zawodów była Hala Gwardii, całkowicie zniszczona w czasie Powstania Warszawskiego, ale szybko odbudowana. W boksie mieliśmy nieocenionego trenera Feliksa Stamma, który świetnie przygotował reprezentację Polski do występu w tych zawodach.

Walka Drogosza z Miednowem stała się symbolem tych mistrzostw. Oto bokserzy ZSRR, zdecydowani faworyci turnieju, przegrywają pierwszą walkę. A później już wszystko potoczyło się po naszej myśli. Ogromne pasmo sukcesów. Polacy zdobywają 5 złotych medali, 2 srebrne i 2 brązowe. Zdobywają drużynowy Puchar Narodów. Tłumy wewnątrz i tłumy na zewnątrz, przy ustawionych na Placu Mirowskim megafonach. Stamm niesiony na rękach kibiców z hali aż do hotelu „Polonia”. Hala Gwardii staje się mekką polskiego boksu.

 🔹🔹🔹

Hala Gwardii to bliźniaczka hali Mirowskiej. Oba obiekty zostały wybudowane w latach 1899-1902 z przeznaczeniem na handel. Po odbudowie, hala zachodnia pełniła funkcje handlowe, a hala wschodnia początkowo została przeznaczona na zajezdnię autobusów, słynnych francuskich „Chaussonów”, ale od czasu opisanych wyżej Mistrzostw Europy spełniała, przez długie lata, funkcje sportowe. Dziś, choć istnieje, to nie ma w niej sportu, więc możemy uznać ją za „dawny obiekt sportowy” miasta.

W Hali Gwardii gościli nie tylko bokserzy. Wspomnijmy kilka innych wydarzeń sportowych, które tworzą historię tego miejsca. Rok 1964. Maj. Do Polski przyjeżdża niezwykły koszykarski team z USA. Tylko 8 koszykarzy, ale za to jakich. Bill Russell, przed erą Michaela Jordana bodaj najwybitniejszy spośród wszystkich. Gwiazda NBA. Podobnie wielki „O”, Oskar Robertson. Bob Cousy, sława nad sławy. Wszyscy trzej zdobywali tytuł MVP w NBA. Cała ósemka to znakomitości. Pierwszy mecz Amerykanie grają z „Legią”. Wygrywają, ale tylko 20 punktami. 

To najlepszy wynik z wszystkich europejskich przeciwników ekipy amerykańskiej w całym 25 meczowym tournée. Hala Gwardii pęka w szwach. Na drugi dzień przeciwnikiem gwiazd NBA jest AZS AWF. „Czarodzieje z Bielan”, bo tak nazywany był ten zespół, przegrywają do przerwy tylko 37:42! W drugiej połowie było już trochę gorzej. Hala Gwardii przeżywa wielkie święto koszykówki. W tamtych latach polska liga koszykówki potrafiła wystawić kilka drużyn ligowych, złożonych tylko z polskich zawodników, do walki ze znakomitymi Amerykanami.

Pamiętam inny mecz koszykówki rozgrywany w Hali Gwardii. Towarzyski mecz Polska–Francja. To też były lata 60-te. Trybuny wypełnione do ostatniego miejsca. Oto do końca meczu kilka sekund. 64:63 dla Francuzów. Piłkę ma Nartowski, rzuca półhakiem, piłka krąży po obręczy. Patrzymy z zapartym tchem, wpadnie czy nie wpadnie do kosza? … Nie wpadła! Francja wygrywa jednym punktem.

🔹🔹🔹

Hala Gwardii gościła także światową czołówkę szablistów. Tu w latach 50-tych i 60-tych rozgrywany był turniej „O szablę Wołodyjowskiego”. Kiedyś zapytano Wojciecha Zabłockiego, znakomitego polskiego szablistę, później architekta, jaki mecz utkwił mu najbardziej w pamięci. Odpowiedział: „ten ze Związkiem Radzieckim w roku 1964 w hali Gwardii”. Polska ekipa wygrała ten mecz, a Wojtek Zabłocki pokonał w nim wszystkich czterech szablistów radzieckich!

W tamtych latach Hala Gwardii była też świadkiem zwycięstwa polskich szablistów nad wielką potęgą szablową, jaką byli Węgrzy z Karpatim i Gerevichem.

🔹🔹🔹

Warto też wspomnieć, że w tej hali grywano też w tenisa. W roku 1966 gościmy w Warszawie tenisistów angielskich. Na korcie, którego nawierzchnia wyglądała jak lustro, Wiesław Gąsiorek i Taylor. Gąsiorek – mistrz przebijania. Mecz trwa i trwa. Wtedy nie było jeszcze tie-breaków. Trzeba było wygrać seta z przewagą dwóch gemów. W końcu o 3 w nocy wygrywa Taylor… 27:29, 31:29, 6:4! Gdzieś około roku 1970 Polska gra w Hali Gwardii mecz… z Danią? Może z Danią. W ostatnim pojedynku meczu na kort wychodzi młody chłopak, może 18-letni młodziutki polski tenisista… Wojciech Fibak! Nie pamiętam wyniku jego meczu, ale pamiętam z jak wielką sympatią został przyjęty przez kibiców. Jeszcze wtedy nikt nie wiedział, że oto rodzi się legenda polskiego tenisa. W Hali Gwardii właśnie!

🔹🔹🔹

Hala Gwardii to miejsce z kawałkiem historii polskiego sportu. Jej następcą jest „Torwar”. Już staruszek. A kiedy będzie w Warszawie hala sportowa na miarę stolicy dużego europejskiego państwa?

Jan Wieteska

PAMIĘTAMY

Majowa rocznica zakończenia II wojny światowej jest okazją do przypomnienia sportowców, którzy podczas tej wojny zginęli. „Przegląd Sportowy” przypomniał tragiczne losy polskich sportowców w czasie wojny, w artykule zatytułowanym „Walczyli o ten dzień”. Przypomnijmy więc przynajmniej kilku z nich.

1. Janusz Kusociński
Złoty medalista w biegu na 10 km na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w roku 1932. Wygrał po pasjonującym biegu z koalicją biegaczy fińskich. W czasie wojny działał w podziemiu, był członkiem Związku Walki Zbrojnej. Aresztowany w marcu 1940 roku, torturowany.Zginął w czerwcu 1940 roku rozstrzelany przez hitlerowców w Palmirach w Puszczy Kampinoskiej.

2. Eugeniusz Lokajski
Lekkoatleta, czołowy oszczepnik świata w okresie międzywojennym. Olimpijczyk z Igrzysk Olimpijskich z Berlina w roku 1936, w których zajął 7 miejsce w konkursie rzutu oszczepem. Żołnierz AK, porucznik rezerwy. Walczył w Powstaniu Warszawskim, w kompanii „Koszta”. Zajmował się fotografią. Podczas powstania wykonał ponad 1000 zdjęć dokumentując powstańcze wydarzenia. Zginął 25 września 1944 roku, pod gruzami bombardowanej kamienicy na ulicy Marszałkowskiej 129.

3. Bronisław Czech
Jeden z najlepszych polskich narciarzy okresu międzywojennego. Niezwykle wszechstronny. Uprawiał zjazdy, skoki i biegi. Także narciarstwo wysokogórskie i taternictwo. 24-krotny mistrz Polski w różnych konkurencjach narciarskich. Trzykrotny olimpijczyk: St. Moritz 1928, Lake Placid 1932, Garmisch – Partenkirchen 1936 rok. Działał w ruchu oporu. Był kurierem na Węgry. Aresztowany w maju 1940 roku trafił do obozu. Zmarł w obozie koncentracyjnym w Auschwitz w czerwcu 1944 roku.

4. Helena Marusarzówna
Świetna narciarka. Siedmiokrotna mistrzyni Polski w konkurencjach alpejskich. W czasie wojny kurier tatrzański. Przenosiła pocztę i przeprowadzała ludzi górskim szlakiem na Węgry. Pisano o niej „Piękna i odważna”. Rozstrzelana w Podgórskiej Woli 12 września 1941 roku. Miała 23 lata.

5. Tomasz Stankiewicz
Kolarz. Srebrny medalista olimpijski z Paryża z roku 1924 w wyścigu drużynowym na dochodzenie. W czasie wojny działał w Związku Walki Zbrojnej. Wpadł przy roznoszeniu prasy podziemnej. Rozstrzelany w zbiorowej egzekucji 21 czerwca 1940 roku w Palmirach.

6. Zdzisław Kawecki
Jeździec, rotmistrz WP. Srebrny medalista olimpijski w konkursie drużynowym WKKW z igrzysk w Berlinie w 1936 roku. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. W 1939 roku aresztowany przez sowietów, przetrzymywany w obozie w Kozielsku, zginął zamordowany w Katyniu w kwietniu 1940 roku.

7. Aleksander Garkowienko
Zapaśnik. Słynna „Czarna maska”. Mistrz świata zawodowców w 1931 i 1935 roku. Walczył komercyjnie w Ameryce. Niezwykle popularna postać przedwojennej Warszawy. W czasie Powstania Warszawskiego budował barykady Zginął 19 września 1944 roku na ulicy Koszykowej, rozerwany wybuchem bomby.

8. Dawid Przepiórka
Szachista. Srebrny medalista w drużynie olimpiady szachowej w Pradze w 1931 roku. Wicemistrz świata amatorów w 1928 roku. Współzałożyciel Polskiego Związku Szachowego. Aresztowany w styczniu 1940 roku w kawiarni szachowej przy ulicy Marszałkowskiej 76. Zginął rozstrzelany w Palmirach prawdopodobnie 22 stycznia 1940 roku.

9. Jerzy Iwanow – Szajnowicz
Pływak. Reprezentant Polski w piłce wodnej. Poliglota, oprócz polskiego znał język angielski, niemiecki, francuski, rosyjski i grecki. Agent polskich służb specjalnych. Bohater greckiego ruchu oporu. Agent brytyjskiego wywiadu. Grupa Iwanowa prowadziła działalność sabotażową niszcząc silniki samolotowe sił niemieckich i włoskich, a także zakładając miny pod niemieckie okręty. Zginął rozstrzelany podczas kolejnej próby ucieczki 4 stycznia 1943 roku w Atenach.

10. Urszula Stępińska
Gimnastyczka. Olimpijka z Berlina z roku 1936. Jednak z powodu kontuzji w zawodach nie wystartowała. W 1938 roku zdobyła brązowy medal w Mistrzostwach Świata w Pradze. W czasie wojny zajmowała się kolportażem podziemnej prasy i małym sabotażem. Aresztowana w listopadzie 1943 roku, zmarła torturowana w krakowskim więzieniu na ulicy Montelupich, 11 lutego 1944 roku.
I wielu, wielu innych.JW.

WALKA Z DOPINGIEM W CZASIE PANDEMII

Doping to plaga, która wypacza wyniki rywalizacji sportowej. Przemożna chęć wygrywania za wszelką cenę prowadzi do ogromnych nadużyć, nie tylko w zdrowiu zawodników, ale także w ich psychice, a nade wszystko niweczy honor sportowca. Jak instytucje zwalczające doping radzą sobie w czasach pandemii, na rok przed nowym terminem Igrzysk Olimpijskich w Tokio? Dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej POLADA Michał Rynkowski mówi: „System antydopingowy funkcjonuje dziś w bardzo ograniczonym zakresie, kontrole odbywają się tylko w wyjątkowych wypadkach. Ponad 90 krajowych agencji antydopingowych zawiesiło swoja działalność.” 
Kontrola antydopingowa – jak? „Próbki będą teraz pobierane ze specjalnym protokołem bezpieczeństwa…” 

🔹🔹🔹

Ale pandemia robi swoje. Na świecie 1/3 laboratoriów przestała pracować. Kontrole są ograniczane głównie poprzez zakaz przemieszczania się. Specjaliści twierdzą, że część sportowców-oszustów może teraz, w sposób nieuczciwy i szybki uzyskać lepsze efekty. Na przykład w sportach siłowych zrobią sobie masę mięśniową i już tego nie stracą. Wielu oszustów może teraz majstrować „po cichu”, to ich czas! W kwietniu obchodziliśmy „Play True Day”. Dzień poświęcony uczciwemu sportowi. Przy tej okazji szczególnie został podkreślony cel walki z dopingiem w sporcie. Cel jakim jest zwiększenie świadomości zawodników i personelu medycznego w zakresie ochrony wartości, jakie stanowi sport bez dopingu.

🔹🔹🔹

W lutym Polski Komitet Olimpijski, Polska Agencja Antydopingowa POLADA oraz Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych zawarły porozumienie o współpracy w walce z dopingiem. Porozumienie kładzie nacisk na edukację i informację. Między innymi na ulotkach dołączonych do leków mają się pojawić informacje o zagrożeniu dopingiem.

🔹🔹🔹

Chcemy mieć czysty sport. Nie tylko dyscypliny olimpijskie, cały sport bez dopingu! Sięgamy do sankcji wg POLADA. Na liście naruszeń przepisów antydopingowych przeważa kulturystyka, ale znajdujemy także inne dyscypliny: podnoszenie ciężarów, zapasy, rugby, boks, żużel… Żużel! Ostatni, najbardziej gorący problem związany z dopingiem dotyczy żużla właśnie. Sprawa trwa już 8 miesięcy. Panel Dyscyplinarny II instancji rozpoznaje właśnie sprawę jednego z czołowych polskich żużlowców Maksyma Drabika. Szanse na pomyślną dla zawodnika decyzje są minimalne.

🔹🔹🔹

Jakie karty są stosowane za użycie środków dopingujących? Zazwyczaj kary zawieszenia, rzadziej dyskwalifikacja dożywotnia. Ale oto możemy mieć pierwszy przypadek zastosowania kary więzienia. Niemiecki bokser, 41-letni Felix Sturm został skazany na 3 lata więzienia, po pierwsze za malwersacje podatkowe, a po drugie za… doping! Dotychczas sportowców- dopingowiczów skazywano za różne inne przestępstwa, ale nie za doping. Nie wszystkie kraje uznają doping jako przestępstwo. Doping jest przestępstwem we Włoszech, Francji, Niemczech czy Austrii.
W Polsce więzienie może grozić temu, kto poda środki dopingujące nieletniemu lub pełnoletniemu bez jego wiedzy. Także za produkcję środków lub ich przemyt.
Za rok Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Bez dopingu?! „Play True Day”. Nie tylko od święta.

Jan Wieteska

Obiekty sportowe dawnej Warszawy – odcinek 4

Pole Mokotowskie – wyścigi konne

Wyścigi konne! Przez całe lata budziły wielkie emocje. Wyścigi konne w powojennej Warszawie były wielką atrakcją i gromadziły na służewieckim torze tłumy. Na głównej trybunie cała „warszawka”. Panie w gustownych kapeluszach, obok szarmanccy panowie. A gdzieś wśród nich wytrawni gracze, często zwykli naciągacze, którzy obok oficjalnego totalizatora prowadzili swój prywatny. I w kasach i poza nimi obracano dużymi pieniędzmi! Dziś tor służewiecki pozostaje wciąż urokliwym miejscem, ale wyścigi już nie te!

♦️♦️♦️

Ale wszystkiemu początek dało Pole Mokotowskie. To właśnie na Polu Mokotowskim urządzono pierwsze wyścigi konne w Warszawie. Był rok 1841. Urządzony tor liczył 1000 metrów i ciągnął się wzdłuż dzisiejszych Alej Niepodległości. Jednakże prawdziwe ściganie zaczęło się wraz z wprowadzeniem totalizatora. To był 1880 rok. Co prawda pieniądze psuły sportowy charakter wyścigów, ale na torze zaczęli się pojawiać jeźdźcy z całej Europy. W 1887 roku tor został urządzony na nowo, nieco bliżej miasta, wzdłuż ulicy Polnej. Kalendarz wyścigów obejmował dwa sezony: wiosenny i letni, po kilkadziesiąt dni każdy. Najważniejszą gonitwą stała się Gonitwa Warszawska.

♦️♦️♦️

W historii wyścigów odnotowano wyjątkowe wydarzenie, jakim był bieg długodystansowy w roku 1895. Miał to być wielki wyścig, ale z powodu zachłanności właścicieli stajni zamienił się w wydarzenie bulwersujące, czy nawet tragiczne. Podczas biegu ¾ koni, czyli około 30, padło z wycieńczenia. Ówczesna prasa nie pozostawiła na właścicielach Torów Wyścigów Konnych suchej nitki, oskarżając ich o nadmierną żądzę zysków, co doprowadziło do tragedii!

♦️♦️♦️

Emocje sportowe podczas wyścigów okraszone były emocjami towarzyskimi. Na wyścigi przybywali znamienici obywatele Warszawy, którzy tu prezentowali najnowsze trendy mody. Ale przecież także gawiedź warszawska uznała to miejsce za niezwykle atrakcyjne. Oto jak „Kurier Poranny” opisywał sposób dotarcia na tor wyścigów. „Co za tłok. Korytarzem ulicy Kaliksta sunął nieprzerwany łańcuch powozów, dorożek, automobilów, koczów… zaś po chodnikach tej ulicy płynęły dwa gęste jak kisiel, strumienie pieszej publiczności. Woźni stojący u bram pola wyścigowego świecili się od potu, bowiem podejmowali pracę nad siły zwykłych śmiertelników…”

♦️♦️♦️

Wyścigi tamtych lat trafiły do literatury. Sięgnijmy do „Lalki” Bolesława Prusa. Oto jak emocjonował się wyścigami Wokulski, który wystawiał do biegów swojego konia. „Nareszcie nadszedł dzień wyścigów, pogodny ale nie gorący, właśnie taki jak trzeba… Zadzwoniono na trzeci wyścig. Panna Izabela stanęła na siedzeniu, na twarz jej wystąpiły rumieńce… Wokulski wskoczył do swojego powozu i otworzył lornetę. Był tak pochłonięty wyścigiem, że na chwilę zapomniał o pannie Izabeli. Sekundy rozciągały się w godziny… wyścig trwa, ale… ale…brawo Yang, brawo Wokulski, klacz idzie jak woda, brawo, brawo… Wśród tłumu zbudził się szalony zapał dla Wokulskiego…. Cieszono się, że warszawski kupiec pobił dwu hrabiów…”

Pole Mokotowskie, jak już wspomnieliśmy, stało się nie tylko miejscem wyścigów, ale także w pewnym sensie „salonem towarzyskim” miasta. Zajrzyjmy znów do „Kuriera Porannego” z roku 1913. Jest dzień, w którym rozgrywane są Derby. Warszawska elegancja ciągnie na tor. „Sportowcy kategorii najkarniejszej przybyli na derby w cylindrach i czarnych anglezach, z lornetkami na czarnym rzemieniu, w lakierkach. Sportowcy- dandy, czyli gentlemeni indywidualni, coś w rodzaju anarchistów towarzyskich byli w kostiumach niezależnych. Były to marynarki granatowe i szare i zielonkowate i brązowawe, świetne w gatunkach. Nakrycia głowy: kapelusze miękkie i słomkowe.

A największy podziw budziły oczywiście panie! Damy ogólnie znane w ówczesnej Warszawie. Ktoś w tłumie rzucił głośno takie oto zdanie „Nasze urocze panie prawie wspanialej ubierają się dla wyścigowego konia niż dla włoskiego tenora…”

♦️♦️♦️

A „Kurier Poranny” dodał swoje: „Panie wyglądały uroczo. Mieniły się tropikalną rozmaitością barw swoich szat, szalów i pończoszek w kostkach”. Na trybunie pojawiły się księżne, hrabianki, margrabinie, a wśród nich księżna Stanisławowa Lubomirska ubrana „w suknię jedwabną perłowego koloru, stanik przybrany różową materią, płaszcz z lekkiej tkaniny niebieskiej w pasy, duży czarny kapelusz okolony białemi piórami strusiemi”. Stroje były niemal ważniejsze od samych wyścigów. Bo w tychże derbach wystawiono jedynie cztery konie… więc nie zawsze chodziło o wyścigi.

Na torze bywali Prus, Sienkiewicz. Swoje stajnie mieli biznesmeni i wojskowi. Między innymi generał Władysław Anders. Tor niezmiennie cieszył się popularnością. W okresie międzywojennym odbywały się na nim różne uroczystości, defilady wojskowe. W roku 1934 tu właśnie swoją ostatnią defiladę przyjmuje marszałek Józef Piłsudski.

♦️♦️♦️

Tam gdzie pieniądze, tam i różne próby oszustw, machlojek. Wyścigi były podatne na takie wydarzenia. Latem 1936 roku dochodzi do rozruchów, w wyniku oszustwa w jednym z biegów. Dwóm koniom opóźniono start, a trakcie biegu zostaje potrącony, w wyniku zmowy, inny koń, który wypada z toru. Publika nie wytrzymuje, wbiega na tor, następuje ogólna bijatyka, w trakcie której podpalono trybuny. Dopiero wejście policji pozwala opanować sytuację.

W drugiej połowie lat 30-tych rozpoczęła się budowa toru wyścigów konnych w innym miejscu, na Służewcu. Na Polu Mokotowskim kończyła się dzierżawa terenu. Ostatecznie przeniesienie toru na Służewiec nastąpiło w roku 1938, a pierwszy wyścig na służewieckim torze odbył się 3 czerwca 1939 roku. Ale tor służewiecki to już zupełnie inna historia.

Jan Wieteska

Rozmowa z Mirosławą Kątną – część 3

CHROŃMY DZIECI!

Jeśli widzisz przemoc wobec dziecka lub uznasz, że jakiekolwiek dziecko potrzebuje pilnej  pomocy, skontaktuj się z Komitetem Ochrony Praw Dziecka.

email : kopd@kopd.pl 

Telefon: 22 626 94 19

Adres: Warszawa, ul. Oleandrów 6.

Dziś rozmawiamy  z Przewodniczącą Komitetu, Panią Mirosławą Kątną  po raz trzeci i ostatni. Tym razem porozmawiamy o niezwykle wrażliwym problemie, ochronie dzieci z niepełnosprawnością.

Jan Wieteska: Wszystkie dzieci z niepełnosprawnością i fizyczną i psychiczną powinny mieć zapewnioną pełnię normalnego życia. To oczywiste, ale czy tak jest? Czy może jednak ciągle są dzieci z niepełnosprawnością niedożywione, bez właściwego dostępu do rehabilitacji czy przygotowania zawodowego?

 Mirosława Kątna: Wystarczy spojrzeć na protesty czy cyklicznie wystosowywane apele, by się przekonać, że wciąż niestety mamy do czynienia z brakiem poszanowania wszystkich praw dzieci z niepełnosprawnościami. Proszę zwrócić uwagę – reforma edukacji także dotknęła te dzieci, zabierając im możliwość kontaktu z rówieśnikami w szkole. Zrezygnowano z możliwości organizowania indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz indywidualnego nauczania na terenie, odpowiednio, przedszkola lub szkoły. Od 1 września 2017 roku uczniowie z niepełnosprawnościami mogą korzystać z tej formy edukacji jedynie w miejscu swojego zamieszkania. To zamknięcie w domu ma wpływ nie tylko na stan zdrowia dzieci, ale wymusza też reorganizację życia całej rodziny.

🔸🔸🔸

JW: Czyli reforma ma swoje minusy?

MK: Także w odniesieniu do dzieci cierpiących na ADHD, zespół Aspergera, autyzm lub inne niepełnosprawności. Reforma skazała je bowiem na bardzo liczne klasy, stanie w kolejkach do szatni, do toalety oraz ciągły hałas, co stanowi dla nich przecież poważny problem. Rzecznik Praw Obywatelskich robi wiele, by sprawy osób z niepełnosprawnościami stały się częścią debaty publicznej. I chwała mu za to! Niesamowite rzeczy robi Anna Dymna ze swoimi wychowankami – z Festiwalem Zaczarowanej Piosenki na czele. Te wszystkie akcje pokazują nam jak piękny jest świat w swojej różnorodności i że można się z niego cieszyć, mimo wszystko.

🔸🔸🔸

JW: A kwestia barier: architektonicznych, komunikacyjnych, technicznych. Co jeszcze przed nami w tym zakresie?

MK: Z pewnością nadal potrzebna jest większa wrażliwość władz na równe traktowanie osób z niepełnosprawnościami zarówno w planowaniu przestrzennym jak i dysponowaniu np. budżetem na sport i kulturę fizyczną, jak pokazują przykłady paraolimpijczyków, którzy by wyjechać na zgrupowanie organizują zrzutki publiczne na ten cel. W proces likwidacji barier włączyłabym też lekcje tolerancji, zajęcia antydyskryminacyjne. Jeśli nie zadbamy o to, od najmłodszych lat, bariery mentalne mogą stać się najtrudniejsze do zniwelowania, bo niewidoczne na pierwszy rzut oka. Dla dzieci niepełnosprawność rówieśnika nie jest przeciwwskazaniem do wspólnej zabawy, podobnie jak język, czy kolor skóry. Dzieci akceptują i dostosowują się do ograniczeń, jakie narzuca choroba czy niepełnosprawność. Nie widzą barier, a jeśli się z nimi stykają, szukają możliwości, by je obejść. Dlatego tak dużą wartość miała edukacja włączająca realizowana w szkole, wśród rówieśników i z nimi – na miarę indywidualnych możliwości każdego dziecka.

🔸🔸🔸

JW:Wspomniała Pani o paraolimpijczykach. Oni coraz częściej  traktowani są jak pełnosprawni sportowcy, a jak oceniamy dziś dostęp do kultury fizycznej dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami, która nie uprawia sportu wyczynowego?

MK: Sport powinien być dokładnie tak samo dostępny dla osób pełnosprawnych i z niepełnosprawnościami, z małych miast, wsi i dużych aglomeracji. Obowiązek zapewnienia osobom z niepełnosprawnościami prawa do korzystania i uczestniczenia w życiu kulturalnym, sportowym i turystycznym wynika z ratyfikowanej przez Polskę w 2012 roku Konwencji ONZ. Wciąż tak nie jest. Państwo  nie pokrywa kosztów opieki zdrowotnej sportowców reprezentujących Polskę na olimpiadach specjalnych, o co swego czasu upominał się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Jeśli spojrzymy na mapę obiektów sportowych, dostrzeżemy, że czasami we wskazanej miejscowości te obiekty są, ale brakuje komunikacji publicznej dostosowanej do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, więc nie mogą oni do nich dotrzeć i z nich skorzystać.

Sport kształtuje charakter, pomaga w budowaniu poczucia własnej wartości, pozwala wreszcie na integrację, uczy nawiązywania relacji społecznych i samodzielności. Dzieci – i pełnosprawne i z niepełnosprawnością – powinny mieć zawsze możliwość wyrobu swoich pasji i dyscypliny.

🔸🔸🔸

JW: Dzieci z niepełnosprawnościami obdarzamy szczególną troską. A mimo to, mamy takie wrażenie, że  wciąż  robimy, jako społeczeństwo, dla tych dzieci zbyt mało. To wrażenie czy może rzeczywistość.

MK.    Minęły dwa lata od protestu osób z niepełnosprawnościami w Sejmie. Mieli 21 postulatów, ile z nich doczekało się  w całości realizacji?  Przypomnę jeszcze, że te postulaty opierały się m.in. na standardach wynikających z Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami, którą Polska ratyfikowała osiem lat temu. Tymczasem jeszcze w grudniu 2019 roku RPO występował do ministra rodziny, pracy i polityki społecznej w sprawie wyzwań, które powinny być rozwiązane za pomocą państwowego systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Te postulaty w dużej mierze pozostają wciąż aktualne, bo niespełnione.

Obecnie – z racji na epidemię i nadciągający kryzys należy szczególnie pilnować praw osób najbardziej bezbronnych – z niepełnosprawnościami, przewlekle chorych, doświadczających przemocy, dzieci. To nie tylko obowiązek państwa, ale także nas wszystkich. Nie odwracajmy oczu, gdy komuś dzieje się krzywda. Reagujmy.

JW. Dziękuję za rozmowę.

Kontakt na Komitet Ochrony Praw Dziecka powyżej.

Sportowe obiekty dawnej Warszawy – część 3

W 1955 roku w Warszawie odbywał się Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Dla zmagań sportowych budowano więc w mieście duże obiekty sportowe. Powstał między innymi Stadion 10-lecia. Jednym z kolejnych miała być skocznia narciarska. Ale z powodu problemów geologicznych, które wystąpiły w miejscu budowy, na mokotowskiej skarpie wiślanej, nastąpiły opóźnienia i skocznia została oddana do użytku dopiero w roku 1959. Festiwal obył się bez skoków narciarskich. Ale to nie znaczy, że warszawska skocznia była obiektem bezużytecznym. 

♦️♦️♦️

Z pewnością skocznia narciarska w dużym, nizinnym mieście to ewenement. Nie była to jednak jedyna tego typu skocznia na świecie. Skocznie miały chociażby Praga czy Budapeszt. Zresztą te trzy miasta zorganizowały Turniej 3-ch Skoczni. Nie było to wydarzenie na miarę  tradycyjnego Turnieju 4-ch skoczni rozgrywanego zimą na skoczniach Austrii i Niemiec, nie mniej jednak taka próba sportowa miała miejsce w latach 70-tych.

♦️♦️♦️

Warszawska skocznia to obiekt mały. Jego punkt konstrukcyjny wynosił 38 metrów. Wysokość samej wieży to 35 metrów. Wysokość całkowita, od podnóża, to 54 metry. Skakano oczywiście na igelicie. Skoki mogło oglądać około 7 tysięcy widzów! Zawodnicy mieli wspaniały widok z platformy startowej – maleńka, ciasna platforma, a widać z niej było piękny fragment Warszawy. Skocznia miała wiele niedociągnięć – nie było na niej urządzeń, które zatrzymywałyby śnieg na rozbiegu, co praktycznie uniemożliwiało skakanie zimą!

♦️♦️♦️

Pierwsze zawody rozegrano w roku 1959, tuż po oddaniu obiektu do użytku. Startował w nich słynny wtedy Zdzisław Hryniewiecki. Jeden z wielkich talentów polskich skoków narciarskich, gdyby nie fatalna kontuzja, które unieruchomiła go na całe życie, mógłby zawojować sportowy świat. Pan Zbigniew Suchan, który jako 10-latek dostał się do grupy skoczków trenujących na tej skoczni, a później kierownik obiektu i jeszcze później właściciel serwisu narciarskiego tak mówił: „skakali tu wszyscy, głównie latem, kiedy normalne skocznie na południu Polski były wyłączone. Polecieć tu 40 metrów to było wyzwanie dla najlepszych”. W roku 1971 Zbigniew Suchan był drugi w turnieju trzech skoczni w kategorii juniora.  

♦️♦️♦️

Skakali tu wszyscy! Oglądamy zdjęcie z tamtych lat. Obok Suchana stoją czołowi polscy skoczkowie: Tajner, Przybyła, Nazarkiewicz, Pawlusiak… O tak, to były nazwiska! Skakał też na tej skoczni Wojciech Fortuna. Zachował się film, z lat 70, na którym widać Fortunę skaczącego w grupie… oldbojów! W tym konkursie skacze też Piotr Fijas, Zenon Węgrzynkiewicz. Fortuna skacze 37.5 metra, ale najdalej skacze Janusz Duda -45 metrów i wygrywa. Zawodnicy lądują na igelicie, wpadają na piasek i na końcu na trawę.

♦️♦️♦️

Janusz Duda jest zresztą tym skoczkiem, który na „Skarpie” (tak potocznie nazywano skocznię) skoczył najdalej w całej jej historii, 48 metrów. Ale z jakichś powodów nie jest to oficjalny rekord skoczni. Oficjalny rekord należy do Antoniego Łaciaka vice mistrza świata z roku 1960 z Zakopanego i wynosi 40,5 metra. Jednak wielu zawodników skakało na tej skoczni dalej. Wiemy to chociażby z filmu ze wspomnianych zawodów, skoczkowie skakali w tym konkursie ponad 40 metrów.

♦️♦️♦️

W roku 1975 obiekt poddano remontowi. Ale remont ślimaczył się, trwał do roku 1980. Skocznia służyła tylko do treningów. Ostatnie zawody rozegrano w maju 1989. Skocznia zakończyła swój żywot. Stawała się powoli ruiną. Co prawda na jej terenie była organizowana giełda sprzętu narciarskiego i funkcjonował serwis narciarski, ale sama skocznia nadawała się do rozbiórki. W latach 90-tych zdemontowano środkową część rozbiegu. W międzyczasie rodziły się różne plany co do zagospodarowania obiektu, między innymi był zamysł wykorzystania obiektu jako małego stoku zjazdowego. Ale z planów nic nie wyszło. Ostatecznie skocznia została rozebrana w latach 2010-2011.  

Załączamy link do filmiku na którym Pan Piotr Ingelewicz opowiada historię skoczni.

Oryginalny obiekt sportowy pozostał tylko we wspomnieniach.

Jan Wieteska

Odmrażanie sportu

Mamy rządową informację o stopniowym, etapowym „odmrażaniu” polskiego sportu. Jak wiemy, nie wiąże się to z ustępowaniem pandemii, ale raczej z innym podejściem do traktowania sportu w okresie wciąż panoszącej się zarazy.

♦️♦️♦️

Minister Sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk najwięcej uwagi poświęciła piłce nożnej i żużlowi uznając, że nie tylko są to dwie najbardziej popularne dyscypliny w Polsce, ale uznała także, że te dwie dyscypliny są najlepiej przygotowane do rozpoczęcia zawodów. Ponad to zaczynamy od sportów, które są rozgrywane na świeżym powietrzu.

♦️♦️♦️

Otwarcie następuje przy uwzględnieniu ograniczeń, np. w przypadku sportu powszechnego z obiektu będzie mogło korzystać 6 osób. Najpierw uruchomienie treningów, później zawody bez widzów. Dla czołowych polskich sportowców zostają otwarte Centralne Ośrodki Sportu. W pierwszej kolejności Wałcz i Spała. To taki program pilotażowy. Jeśli się powiedzie, to będą otwierane następne ośrodki.

♦️♦️♦️

Nieco inaczej jest ze sportami, w których występuje bezpośredni kontakt, a więc z takimi jak boks, zapasy, judo oraz ze sportami halowymi, takimi, między innymi, jak siatkówka, koszykówka i nasza gimnastyka.

♦️♦️♦️

Mamy nadzieję, że sporty gimnastyczne dostaną w niedługim czasie zielone światło, chociaż jak wiemy wiąże się to z otwarciem hal i sal gimnastycznych w szkołach. Mamy świadomość, że także tu będą ograniczenia co do ilości ćwiczących ale ważnie jest, aby nastąpił początek. Monitorujemy analizy czynione w Biurze Sportu i Rekreacji Urzędu Miasta. Sport w czasach pandemii to wielkie wyzwanie.

JW.

Zmiany w składzie Zarządu

Zarząd WMZSG na swoim posiedzeniu (online) odbytym w dniu 22 kwietnia  dokonał zmian w swoim składzie.


Zarząd przyjął rezygnację Ewy Kaczorowskiej z funkcji członka Zarządu  i dokooptował do składu Zarządu Wiesławę Milewską. 
Wiesława jest międzynarodową sędziną akrobatyki sportowej, członkiem Komitetu Technicznego Akrobatyki w FIG.
Ponadto Zarząd powołał na funkcję sekretarza Joannę Paterek, w miejsce Aleksandry Wożniak, która wcześniej złożyła 
rezygnację z tej funkcji.


 Jan Wieteska

Rozmowa z Mirosławą Kątną – część 2

Dziś piątek. Zgodnie z zapowiedzią spotykamy się z Panią Mirosławą po raz drugi aby, tym razem, porozmawiać o prawach dziecka do wypoczynku, rozwoju fizycznego i kulturalnego.

Jan Wieteska: Pani Przewodnicząca zacznijmy z dużej litery. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stwierdza, że „Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży” i dalej „każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej… a także wolność korzystania z dóbr kultury”. Czas wolny i sposób jego wykorzystania to z pewnością jeden z najważniejszych elementów w życiu dziecka. Z jakimi zagrożeniami, barierami możemy się spotkać w tym procesie?

Mirosława Kątna: Także „dziecięca Konstytucja”, jak czasem nazywana jest ratyfikowana przez Polskę Konwencja o Prawach Dziecka, nakłada na państwa-strony obowiązek podejmowania działań zmierzających do pełnej realizacji prawa dziecka do wypoczynku i czasu wolnego, do uczestniczenia w zabawach i zajęciach rekreacyjnych, stosownych do wieku dziecka. Dorośli czasem wątpią w istotność tego prawa, argumentując, że dzieci przecież nie pracują, więc od czego mają wypoczywać? Zapominają, że nauka, już nawet obowiązki wynikające z bycia przedszkolakiem, stanowią obciążenie dla rozwijającego się człowieka, jego organizmu i psychiki.

♦️♦️♦️

JW: Zabawa to dla dziecka jego „praca”.

MK: Coś w tym jest. Dla prawidłowego, pełnego rozwoju dziecka zabawa jest potrzebna tak samo, jak nauka czy pomaganie w obowiązkach domowych. Dzieci mają prawo do nic nierobienia i ten czas powinien być do wyłącznej dyspozycji dziecka, niech go spędza zgodnie z własnymi preferencjami i wyborami, to naprawdę nie jest czas zmarnowany! Często rodzice wpadają w pułapkę wypełniania dzieciom czasu mnóstwem zajęć dodatkowych, ale nawet najbardziej wartościowe dodatkowe zajęcia wyrządzą więcej szkody niż pożytku, jeśli zajmą zbyt dużo godzin w bilansie dnia. Warto pamiętać, że dziecko nie tylko ma prawo do czasu wolnego – ma też prawo decydować, jak ten czas będzie spędzać.

♦️♦️♦️

JW: No dobrze, więc przygotowanie dzieci do mądrego wykorzystania czasu wolnego zależy, przede wszystkim, od kogo? Od rodziny, od szkoły, od otoczenia?

MK: Należy zacząć od siebie. Nic tak dobrze nie działa jak przykład. Dzieci już od najmłodszych lat nie tylko słuchają, co mamy do powiedzenia, ale przede wszystkim uważnie obserwują, co robimy i gdy są starsze wyciągają swoje wnioski. Jeśli rodzice czytają książki – dziecko też chętnie po nie sięgnie. Warto planować wspólny, rodzinny czas – i nieistotne czy będzie to układanie wieży z klocków, przygotowanie deseru, czy wycieczka do lasu.

♦️♦️♦️

JW: Bądźmy razem!

MK: To jest właśnie kluczowe, że ten czas spędzamy wspólnie – rozmawiamy o tym, czego doświadczamy, towarzyszymy dziecku w poznawaniu przez nie świata. Pozwalamy na swobodną zabawę, wspieramy w rozwoju zainteresowań i inspirujemy, ale nie narzucamy dziecku określonych zajęć, bo kiedyś sami chcieliśmy grać na pianinie czy jeździć konno. Dzieci powinny mierzyć się z własnymi marzeniami, szukać swoich dróg ekspresji. Jeśli do czegoś dążą, wspierajmy je w tym, doceniajmy zaangażowanie i dobre chęci, zamiast zawsze tylko oceniać efekty i porównywać z rówieśnikami, bo to droga do tłumienia kreatywności.

♦️♦️♦️

JW: Kto może budować wzory postaw aktywności dzieci?

MK: Każdy, kto potrafi słuchać dzieci. Czasem naprawdę wystarczy tylko dziecku nie przeszkadzać i towarzyszyć mu w zabawie, zamiast mu ją organizować od początku do końca. Zwróćmy uwagę na założenia pedagogiki Marii Montessori czy Janusza Korczaka, który przekonywał, że dziecku należy się szacunek i podmiotowe traktowane, gdyż rozwija się dzięki własnej aktywności. Maria Łopatkowa, założycielka Komitetu Ochrony Praw Dziecka, mawiała, że bez miłości nie ma wychowania – jest tresura.
Zgodzę się, że ciężko jest odejść od własnych doświadczeń i wyjść poza reguły, w których sami byliśmy wychowywani. To wymaga oczywiście ogromnej pracy, ale warto. Jesper Juul wspierał rodziców, by ten wysiłek podjęli. Ten duński pedagog nie podaje gotowych rozwiązań wszystkich rodzicielskich problemów, ale dostarcza opiekunom narzędzi i siły do samodzielnego rozwiązania danego dylematu. Dlatego powtarzam: słuchajmy dzieci, dajmy im przestrzeń do wyrażenia siebie, pozwólmy bezpiecznie odkrywać świat, własne możliwości, pasje i marzenia.

♦️♦️♦️

JW: W dzisiejszym świecie ogromną rolę odgrywa postęp technologiczny, elektronika, a co za tym idzie powszechność używania komputerów, laptopów, komórek itp. Prawdziwy sport zastępowany jest e-sportem. Czy mamy to traktować jako nieodzowność i akceptować czy może jednak widzimy w tym niebezpieczeństwo dla rozwoju dziecka?

MK: Technologie cyfrowe towarzyszą nam na każdym kroku: w pracy, w domu, podczas wypoczynku, w trakcie zakupów i zabawy. O szkodliwości smartfonów i tabletów na zdrowie dzieci i młodzieży napisano już tysiące stron w setkach raportów. Badania naukowców różnych dziedzin nie pozostawiają złudzeń – mówią o negatywnym wpływie na psychikę najmłodszych, na ich uzależnienie od technologii. Kontakt non stop z Internetem zmienia nie tylko ich dzieciństwo, ale też całą przyszłość. Alarmujące są dane mówiące o tym, że aż 42 proc. dzieci przed 2. rokiem życia korzysta z urządzeń elektronicznych, a co czwarte dziecko przed 6 rokiem życia ma smartfon do swojego użytku. Dostaje go od rodziców, by nie zawracało głowy. Tymczasem trzy-, czterolatek powinien spędzać przed ekranem maksymalnie 15-20 minut dziennie.

♦️♦️♦️

JW: Wprowadzenie sztywnych zakazów jest trudne a dziś, gdy panuje koronawirus jest chyba niemożliwe.

MK: Dzisiaj, gdy dzieci odrabiają lekcje zdalnie, za pośrednictwem urządzeń elektronicznych jest to rzeczywiście niemożliwe. Mamy sytuację nadzwyczajną, do tej pory niespotykaną. Miejmy jednak nadzieję na powrót do normalności. A teraz starajmy się znaleźć czas na spacery. Gdy już będzie normalnie to zadbajmy, aby pierwsze 3 lata życia dziecka toczyły się z dala od ekranów. Kiedy dziecko jest nieco starsze, uważnie powinniśmy dobierać rozrywkę cyfrową i pilnować czasu. Smartfon, czy tablet nie powinien być „receptą” rodziców na czas dla siebie.

JW: Dziękuję za rozmowę. Za tydzień bardzo trudny temat!

Sportowe obiekty dawnej Warszawy – Basen Legii

Eugeniusz Halski, inaczej Gienek Frajer, jedna z najbarwniejszych postaci w historii klubu studenckiego „Stodoła”, w swojej książce „Gienka Frajera życie jak rock and roll” tak opisuje basen Legii.

„Basen Legii to letni salon Warszawy. Najlepiej podrywało się tu dziewczyny. Na „Legii” spotkać można było bywalców „Bristolu”, miłośników „Stodoły”, „Hybryd”, chłopców i dziewczęta z Płyty Czerniakowskiej, studentów, play-boy’ów, chuliganów warszawskich i licealistów, dziewczęta z najlepszych domów i panienki nienajlepszej reputacji. Po prostu na „Legii” nie wypadało nie bywać”.

🔸🔸🔸

W czasach PRL-u basen przypominał prawdziwe targowisko próżności. Bywalcy spędzali tu całe dnie. Kolejki do kas były dłuższe niż do jakiegokolwiek sklepu! Teren obiektu był obliczony na około 2.5 tysiąca osób. Jednak z reguły przebywało na nim 3.5 tys, a i tak drugie tyle odchodziło od kas bez biletu.

Historia basenu Legii rozpoczyna się w roku 1928. Wybudowano, według projektu słynnego wówczas architekta Aleksandra Kudelskiego, bardzo nowoczesny, jak na tamte czasy, obiekt sportowy przeznaczony dla organizacji zawodów pływackich, skoków z wieży i meczów waterpolo. Basen miał olimpijskie wymiary: 50 metrów długości, 25 metrów szerokości, 10 torów. Niezwykła wieża do skoków z kilkoma podestami na różnych wysokościach, z najwyższym poziomem na 10 metrach. 

🔸🔸🔸

Konstrukcja basenu pozwalała na pozostawienie wody na zimę. Specjalny system filtrów utrzymywał jej czystość. Przewidziano też inną atrakcyjną formę czyszczenia wody – miały to czynić karasie i złote rybki! Tuż po otwarciu obiektu, w roku 1928, Przegląd Sportowy pisał: „Wreszcie legenda o pływalni w Warszawie ziściła się. Stolica Polski nie potrzebuje się wstydzić najmniejszych mieścin niemieckich czy amerykańskich”.

🔸🔸🔸

Obiekt stał się dumą warszawiaków. Nic więc dziwnego, że coraz częściej mieszkańcy stolicy tłumnie go odwiedzali. W latach 30-tych „Legia” stała się kultowym miejscem spotkań. Zawody pływackie zeszły na dalszy plan. Znane postacie życia towarzyskiego Warszawy spędzały czas na basenie „Legii”. 

🔸🔸🔸

Oto jaką relację znajdujemy w ówczesnej prasie: „Czesław Miłosz osiada na stałe w Warszawie. Jada obiady domowe na ulicy Hożej, poznaje warszawskie knajpy, w których zamawiając wódkę prosiło się o „podmiejski”, „dalekobieżny”, lub „ekspres”… i regularnie chodzi się na basen „Legii”, gdzie pływając modnym wówczas kraulem mógł mijać Słonimskiego, Wierzyńskiego czy Wieniawę…”. To był rok 1937.

🔸🔸🔸

Wśród aktorów odwiedzających „Legię” można było spotkać odtwórczynię głównej roli w „Dziejach grzechu”, filmie z 1933 roku, piękną Karolinę Łubieńską. Zachowało się jej zdjęcie z roku 1939, na którym skacze do wody ze słupka startowego nr 9.

🔸🔸🔸

W czasie wojny obiekt został zniszczony. Jednak szybko odbudowany, bo już w 1946 roku rozegrano tu pierwsze po wojnie zawody pływackie. Rozbudowa obiektu nastąpiła w roku 1955, w związku z odbywającym się w Warszawie Światowym Festiwalem Młodzieży i Studentów. 

🔸🔸🔸

Wybudowano drugą nieckę basenu, według projektu architekta Jerzego Hryniewieckiego. Tego samego, który zaprojektował stadion 10-lecia, także oddany do użytku przed Festiwalem. Później, w latach 70, druga niecka basenu została przykryta dachem.

🔸🔸🔸

Po Festiwalu basen „Legii” na powrót staje się miejscem dla śmietanki towarzyskiej stolicy. Przez lata bywają tu ludzie interesu, artyści, pisarze, filmowcy, szemrane postacie… Oto widać Leopolda Tyrmanda, który być może tu czerpał treści do „Złego”. Jest amant kina Tadeusz Pluciński, obok Mieczysław Czechowicz. Bogdan Łazuka, który jest wszędzie, seksbomba Kalina Jędrusik, szanowny Jerzy Gruza i młodziutki wtedy Karol Strasburger. A w szlafroku przechadza się kilkunastoletnia Agnieszka Osiecka!

🔸🔸🔸

Agnieszka Osiecka, wtedy zawodniczka sekcji pływackiej „Legii”, opowiada o zwyczajach, jakie panowały na „Legii” w tamtych, 60-tych latach, w swojej książce „Szpetni czterdziestoletni”. Dlaczego w szlafroku? Zacytujmy Osiecką: „żadna szanująca się zawodniczka nie pokazała się na „Legii” w kostiumie. Choćby lał się z nieba żar. Tak pokazywaliśmy pogardę dla reszty! Szczególny status.”

🔸🔸🔸

Zawodnicy trenowali na basenie tylko o 7 rano i 8 wieczorem. Ówczesny prezes PZP narzekał: „w Warszawie jest tylko jedna pływalnia i to o charakterze kąpieliskowym. Wystarczy żebyśmy na parę dni zajęli basen  dla potrzeb treningowych kadry, a szumu w prasie co niemiara. Gdzież więc mamy trenować”.

Legenda mówi, że Osieckiej, która mieszkała na Saskiej Kępie, zdarzało się docierać na „Legię” przepływając wpław przez Wisłę! Ale pewnie to tylko legenda?

🔸🔸🔸

Według Agnieszki Osieckiej na „Legii” ukształtowały się trzy sektory. Trybuny, na których sadowili się „cepry” z teczuszkami, lornetkami i kanapkami. Basen, w którym każdy typ bywalca miał swoje miejsce, sikorki na głębokim, starsze damy w środku, a uczące się pływać dzierlatki na płytkim. I wreszcie trzeci sektor to „Trawa”. Tu leżały studentki szkoły teatralnej, uszminkowane „Kleopatry”, rzeźbiarki z dobrych domów. Obok luźni chłopcy, wysmarowani studenci i „Wuj” – potwornie przebogaty gość, właściciel czerwonego mercedesa. Swój kąt mieli ludzie interesu: „Czarny Zygmunt”, Karol zwany Caruso…

🔸🔸🔸

Gienek Frajer, który podobnie jak w „Stodole” i tu należał do elity, we wspomnianej już swojej książce, z nutką nostalgii wspomina „hrabiego Lolo Rzeszotarskiego”, który wraz ze swoimi gorylami podjeżdżał pod „Legię” wspaniałym cadillackiem, czy też Rysia Manickiego, „Ślepego”, zawsze otoczonego pięknymi narzeczonymi. Sam Gienek popisywał się skokami z ostatniej, 10-metrowej platformy wieży. Taka platforma miała jeszcze inną funkcję. Otóż było to najlepsze miejsce do obserwacji solarium na dachu pawilonu. Było na co popatrzeć!

🔸🔸🔸

Sławną postacią był „Mały Kazio”, potężne chłopisko, były bokser, trochę aktor, zagrał podobno w 30 filmach. Na „Legii” pełnił funkcję starszego kąpielowego. To on tępił podglądaczy i za karę kazał im skakać z 10m „na bombę”.

🔸🔸🔸

I tak toczyło się życie w największym towarzyskim salonie Warszawy w czasach PRL-u. W latach późniejszych „Legia” traciła na swej atrakcyjności. Młodzi warszawiacy znajdowali inne miejsca spotkań. Baseny „Legii” zamknięto w roku 1987.  W miarę upływy lat niszczały. Nie udało się uczynić z ich „zabytku”. Rozbiórka rozpoczęła się w roku 2008, a skończyła w 2013, kiedy to rozebrano słynną wieżę. A mogli chociaż wieżę zostawić!

Jan Wieteska